Gdy rodzice się denerwują, że ich dziecko lubi szkołę

Gdy rodzice się denerwują, że ich dziecko lubi szkołę…

Rozmawiałam dziś ze znajomą nauczycielką, która uczy w klasach 1-3. To zaangażowana i otwarta na innowacyjne rozwiązania osoba, która wie, jak wiele zależy od panujących w klasie relacji. Dlatego bardzo o nie dba. Nie ocenia, nie daje kwiatków ani słoneczek, nie popędza, ale dla swoich uczniów przygotowuje ciekawe, inspirujące zadania, które są dla nich prawdziwymi wyzwaniami. Dzieci na lekcjach intensywnie pracują i jak twierdzi moja znajoma (dodam, że ma ogromne doświadczenie) robią szybkie postępy. Na lekcjach wszystkie się angażują, każde rozwija się na miarę swoich możliwości. Dzieci tylko raz w tygodniu dostają obowiązkowe zadanie domowe, ale jeśli chcą, mogą w domu kontynuować to, co zainteresowało je w klasie. I wiele to robi. Tradycyjnych uzupełnianek z zeszytów ćwiczeń w ogóle nie ma, bo zdaniem mojej znajomej, po co dzieci mają uzupełniać luki w zdaniach, jeśli potrafią pisać swoje własne teksty. Jej zdaniem dużo lepsze są wymagające zadania na wyższym poziomie, o ile tylko dzieci sobie z nimi radzą.

Można by pomyśleć, że w takiej sytuacji rodzice powinni być zadowoleni. Dzieci lubią się uczyć, lubią szkołę i chętnie do niej chodzą, a popołudnia są czasem przeznaczonym na życie rodzinne, rozwijanie zainteresowań, ruch i czas spędzany na świeżym powietrzu.
Niestety nie wszystkim to się podoba. Są takie osoby, u których właśnie to pozytywne nastawienie do szkoły powoduje zapalenie się czerwonej lampki. Jeden z takich rodziców zakomunikował mojej znajomej, że bardzo denerwuje się faktem, że dziecko tak pozytywnie opowiada o tym, co dzieje się w szkole. Jego zdaniem oznacza to, że jego córka w szkole się nie uczy. Więc tata oczekuje:

1. Więcej sprawdzianów i testów
2. Ocen
3. Większej presji
4. Więcej „nauki”, mniej „zabawy”

Na koniec rozmowy z moją znajomą powiedział, że sam chodził do szkoły, więc wie, że nie da się jej lubić i nie jest taki naiwny, by myśleć, że prawdziwa nauka może komuś sprawiać przyjemność. Jeśli jego dziecko przychodzi ze szkoły zadowolone, to znaczy, że się w niej nie uczyło. Tym bardziej, że inne dzieci w rodzinie narzekają i szkoły nie lubią. I on z żoną ma wtedy pewność, że one się w tej szkole naprawdę uczą. A popołudniami trzeba je zaganiać do nauki i to jest normalne, tak zawsze było i tak powinno być.

Typowa sytuacja

Sytuacja jest bardzo typowa i regularnie słyszę podobne historie. Jak reagować na takie głosy? Jak przekonać kogoś, komu szkoła kojarzy się wyłącznie źle, że nauka można sprawiać przyjemność?

Moja znajoma postanowiła podejść poważnie do tych lęków. Swojego podejścia do dzieci nie zmieni, ale od czasu rozmowy z owym ojcem codziennie wpisuje do Librusa, jakie cele były realizowane na lekcjach danego dnia. Ma nadzieję, że to wygasi jego strach. Sama się zdziwiła, ile jej dzieci robią każdego dnia.

Co zrobić, gdy rodzice się denerwują, bo dziecko lubi chodzić do szkoły?

Marzena Żylińska
6 listopada 2018