Krótkoterminowy urok nagród, czyli o tym, co tracimy stosując oceny

Krótkoterminowy urok nagród, czyli o tym, co tracimy stosując oceny…

Psycholog z Uniwersytetu Stanforda Mark R. Lepper wykazał, że podejście do każdej aktywności, nawet tej dającej wiele satysfakcji, zmienia się zasadniczo, gdy zostanie ona potraktowana nie jako cel, ale jako środek do osiągnięcia innego celu. Użyta jako cel traci na atrakcyjności i przestaje być postrzegana jako pożądana.

Mark R. Lepper zabronił grupie przedszkolaków zajmować się pewną czynnością, którą lubiły, dopóki nie zrobiły czegoś innego. Chociaż przed eksperymentem dzieci lubiły obie aktywności, to po badaniu przestały lubić tę, która była warunkiem przejścia do kolejnej.

Dlaczego tak się stało? Dlaczego zmieniło się postrzeganie aktywności, która została użyta jako warunek wykonania drugiej?

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Dziecko lubi rysować i lubi jeździć na rowerku. Przychodzi zapytać tatę, czy możemy wybrać się z nim na spacer rowerem i dostaje taką odpowiedź: „Dobrze. Będziesz mógł pojeździć na rowerku, ale najpierw musisz zrobić rysunek. Bez rysunku nie ma jazdy na rowerze.

Rysowanie staje się w tej sytuacji dla dziecka nie celem samym w sobie, ale warunkiem niezbędnym do tego, żeby można było pojeździć na rowerku. Podobnie rzecz się ma z ocenami za to, co dziecko / uczeń i tak lubił robić. Postrzeganie rysowania, czytania, pisania, nauki nazw państw lub śpiewania, zmienia się radykalnie, gdy przestają one być w szkole traktowane jako cel sam w sobie, a stają się warunkiem umożliwiającym zdobycie dobrej oceny, dyplomu lub jakiejkolwiek innej nagrody.

Czy kary i nagrody zawsze niszczą motywację wewnętrzną? Czy zawsze są szkodliwe?

To zależy! Jeśli nagradzamy coś dobrymi ocenami lub karzemy złymi, czego ktoś nie lubił robić, to nie niszczymy motywacji wewnętrznej, bo i tak jej nie było. Jeśli więc obiecamy komuś 5 zł. Za wykopanie jednego dołka, to żadnej straty nie będzie. Człowiek będzie starał się wykopać jak najwięcej dołków, bo wie, że im więcej dołków, tym wyższa zapłata. W tym przypadku motorem do działania jest motywacja zewnętrzna.

Jeśli jednak dziecku, które lubi rysować lub chętnie uczy się nazw państw, obiecamy za to jakiekolwiek nagrody, np. stopnie, to rysowanie lub nauka nazw państw zostają zredukowane do roli warunku, który musi być spełniony, aby dostać obiecaną nagrodę. Nagrody odwracają uwagę od aktywności, które powinny być celem samym w sobie. Przeprowadzone przez Marka R. Leppera, Dianę I. Cordova, Davida Greena czy Edwarda Deciego eksperymenty pokazują, że motywacja zewnętrzna niszczy tę wewnętrzną. Innymi słowy „Musisz!” zabija „Chcę.” Daniel H. Pink w książce „Drive” wyjaśnia na przykładzie badań wielu psychologów, jak nagrody mogą zamienić ciekawe zajęcie w harówkę. I odwrotnie.

Dlatego dzieci, które przed pójściem do szkoły lubiły się uczyć, były ciekawe świata i bez żadnych zachęt lub nagród uczyły się wielu nowych rzeczy, zmieniają się po przekroczeniu szkolnych progów. Szczególnie niszczące dla motywacji wewnętrznej jest środowisko edukacyjne, w którym wszystko wciąż jest oceniane. Takie postępowanie najskuteczniej niszczy naturalny pęd do nauki i motywację wewnętrzną. Po kilku latach takiego treningu uczniowie, którym nauczyciel proponuje udział w ciekawym projekcie, pytają: A czy to jest na ocenę? Jeśli tak się stało, to znaczy, że w uczniach udało się całkowicie wygasić naturalną chęć poznawania świata i potrzebę rozwoju. Dlatego tak ważna jest całkowita rezygnacja z tradycyjnej formy oceniania (stopnie) w klasach 1-3 lub radykalne jej ograniczenie w klasach wyższych. W szkole, która rozumie znaczenie motywacji wewnętrznej i chce ją wzmacniać, muszą być strefy wolne od oceniania, zadania, które pozwolą uczniom poczuć smak sukcesu płynącego nie z cudzej oceny, ale z radości jaką daje pokonanie trudności czy rozwiązanie problemu.

Warto jeszcze dodać, że nagrody nie zawsze niszczą motywację wewnętrzną. Najbardziej szkodliwe są tzw. nagrody warunkowe. Takim przykładem była obietnica jazdy na rowerku pod warunkiem wykonania rysunku. Jeśli dziecko, które rysuje z własnej woli, niespodziewanie dostanie za to nagrodę, to nie straci zapału do rysowania. Inaczej dzieje się, gdy dziecko słyszy: Dostaniesz loda (albo piątkę), jeśli narysujesz ładny rysunek. Daniel H. Pink przytaczając wyniki licznych badań wyjaśnia, że instytucje (rodzina, szkoła, przedsiębiorstwo, klub sportowy), które skupiają się na tym, co krótkoterminowe i stosują motywację warunkową „Jeśli X, to Y, wyrządzają ludziom na dłuższą metę ogromne szkody, bo niszczą ich motywację wewnętrzną.

Dlatego nie próbujmy zachęcać dzieci do nauki matematyki, płacąc im za zrobienie każdego zadania, bo w taki sposób kierujemy ich zainteresowanie na pieniądze, odciągając jednocześnie uwagę od matematyki. To samo dzieje się w szkole, gdy dzieci są wciąż za wszystko oceniane. Nie ma skuteczniejszej metody niszczenia w nich motywacji
wewnętrznej.

Nauczyciele mający przygotowanie pedagogiczne znają te zależności, ale w szkołach powinno się ten mechanizm wyjaśniać rodzicom, którzy wciąż domagają się ocen. Nauczyciel, który zna zależności między stosowaniem ocen a motywacją wewnętrzną, musi często wybierać między dobrem swoich uczniów a dobrem ich rodziców. Dzieciom na dłuższą metę oceny szkodzą, a rodzice się ich domagają. Jednak dla nauczyciela priorytetem powinno być zawsze dobro dzieci, a nie dorosłych. Musząc wybierać, powinni wybierać to, co wspiera rozwój dzieci, nawet jeśli jakaś mama nie będzie mogła chwalić się osiągnięciami swojego syna.

Marzena Żylińska
21 lutego 2019