Od kultury nauczania do kultury uczenia się

Dzieci chcą się uczyć, a my wciąż je nauczamy!

Główną ideą Warsztatowni jest inspirowanie do zmian i pokazanie drogi wiodącej od kultury nauczania do kultury uczenia się. Na  warsztaty zapraszamy wszystkich nauczycieli, osoby związane z edukacją, a także rodziców, którzy chcą nauczyć się, jak tworzyć środowisko wspierające potencjał dzieci / uczniów. Chcielibyśmy z jednej strony zachęcić do korzystania z dorobku takich reformatorów edukacji  jak Maria Montessori, Celestin Freinet, Helen Parkhurst, czy Janusz Korczak, a z drugiej do zapoznania się z najnowszą wiedzą dotyczącą procesów uczenia się i zapamiętywania. Neurobiolodzy mają dziś nauczycielom dużo do zaoferowania. Od nas zależy, czy zechcemy z tej wiedzy skorzystać.  Wnioski płynące z neuronauk, potwierdzają to, o co od stuleci upominają się liczni reformatorzy edukacji, dlatego nie powinniśmy dłużej czekać. Wiemy już, w jakim kierunku powinniśmy iść, czas wybrać się w drogę!

 

Nasze cele:

Głównym celem jest dostarczenie nauczycielom i osobom związanym z edukacją narzędzi pozwalających na odejście od tradycyjnej kultury nauczania, która czyni uczniów biernymi  odbiorcami wiedzy i zastąpienie jej kulturą uczenia się, w której uczniom przypada aktywna rola. Jak mówi prof. Manfred Spitzer, nauka wymaga aktywności uczącej się jednostki, a wszystko, co tę aktywność ogranicza, hamuje procesy uczenia się. Czas by szkoła wzięła na siebie odpowiedzialność za skutki stosowanych metod nauczania i traktowania uczniów jak biernych odbiorców wiedzy. Dla dzieci i młodych ludzi szkoła jest dziś często trudna, bo jest nudna.

Tradycyjna, pruska kultura edukacyjna opiera się na transmisji wiedzy od nauczyciela do uczniów. W tej kulturze kształci się wciąż jeszcze wielu przyszłych nauczycieli. Na metodycznych seminariach studenci często uczą się, jak pisać scenariusze lekcji, w których co do minuty zaplanowane są wszystkie aktywności uczniów. W tradycyjnej metodyce punktem odniesienia dla nauczyciela jest podstawa programowa i egzaminacyjne wymagania, a nie uczniowie, ich zainteresowania, możliwości czy ograniczenia. Uczniowie pracując z podręcznikami, mają krok po kroku podążać drogą wyznaczoną przez autora.

Skutkiem nieuwzględniania w szkole zainteresowań i fascynacji uczniów jest wygaszanie motywacji wewnętrznej. Szkoła, w której wszyscy uczniowie mają robić to samo w tym samym czasie, staje się nie tylko nudna, ale również zupełnie nieatrakcyjna i … tym samym bardzo trudna. W takim środowisku uczniowie nie mogą wykorzystać swojego potencjału. Zrozumienie tej zależności otwiera drogę do zmian.

W transmisyjnej szkole wielu uczniów odmawia współpracy, traci motywację i zainteresowanie nauką. Mądre i inteligentne dzieci nie chcą robić zadań, a popołudniowe odrabianie lekcji często negatywnie wpływa na życie rodzinne. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego dzieci, które potrafią nauczyć się wielu trudnych nazw dinozaurów , które odróżniają dryptozaury od appalachiozaurów, nie są w stanie wyuczyć się po angielsku dni tygodnia? Gdzie leży przyczyna problemów? To pytanie wydaje się kluczowe.

W tradycyjnym modelu szkoły winą za problemy obciąża się uczniów. Jeśli materiał został na lekcji „przerobiony”, to uczniowie powinni wszystko umieć. Zapominamy, że proces uczenia się nie jest prostą pochodną procesu nauczania. Fakt, iż nauczyciel naucza, nie oznacza, że uczniowie się uczą. Dlatego metodyka koncentrująca się na nauczaniu i organizowaniu przez nauczyciela procesu uczenia się często zawodzi. Metodyka typowa dla kultury nauczania jest zupełnie nieprzydatna w kulturze uczenia się, bo fundamentem pierwszej jest motywacja zewnętrzna, a drugiej wewnętrzna.

„Im bardziej to strategia zawodzi, tym bardziej wydaje nam się, że coś jest nie tak z naszym dzieckiem, a nie ze strategią”, twierdzi Alfie Kohn.

Czas byśmy zaczęli dostrzegać związki przyczynowo-skutkowe i wzięli odpowiedzialność za skutki stosowanych w szkołach metod nauczania. W zrozumieniu problemu z pomocą nauczycielom  i rodzicom przychodzi neurobiologia.

Nasz mózg nie reaguje na to, co jest obiektywnie ważne lub słuszne, lecz tylko na to, co sami uznajemy za istotne i znaczące na podstawie naszej własnej, subiektywnej oceny”, twierdzi neurobiolog Gerald Hüther, autor książki „Kim jesteśmy – a kim moglibyśmy być?”

Gerald Hüther wyjaśnia, kiedy nauka sprawia uczniom radość i jak zorganizować środowisko edukacyjne, by dzieci mogły się efektywnie uczyć i robić postępy na miarę swoich możliwości. W obecnym modelu szkoły wiele dzieci pracuje dziś poniżej swoich możliwości, bo to, co dzieje się w szkole jest dla nich zbyt nudne, zbyt łatwe i nie stanowi żadnego wyzwania.

Wiemy już, jak zorganizować proces dydaktyczny, by dzieci / uczniowie chodziły do szkoły z radością. Wiemy, co zmienić, by każde dziecko i każdy uczeń mógł w szkole rozwijać swój potencjał i by mógł odkryć swoje silne strony. Na naszych szkoleniach i warsztatach pokażemy, jak można te zmiany wcielać w życie. Chcielibyśmy, by była to dla Państwa inspiracja do wprowadzania zmian w Waszych klasach. Już teraz, od następnej lekcji, bo … dzieci nie mają czasu. Możemy stworzyć szkoły, do których będą chodziły z radością i w których każde dziecko będzie mogło wykorzystać swój potencjał.

Kontakt

Aby się z nami skontaktować, możesz wysłać nam wiadomość